
Zamysł gospodarczy.
Wczoraj przeprowadziłem ciekawą rozmową z taksówkarzem. Temat był prosty - polityka naszego Państwa względem nas samych.
Cały sens rozmowy ów taksówkarz ujął bardzo precyzyjnie - „dziwię się, że Polacy jeszcze nie wyszli na ulicę." . Jak Państwo pomaga nam przedsiębiorcą ? - podnoszą podatki, zwiększają składki (moi drodzy płacimy ZUS ale i tak z tego złotówki nie zobaczymy), kompletne zero zainteresowania w obniżaniu cen podstawowych produktów na co Państwo ma wpływ (paliwo=transport itp.)
Szczerze to czekam aż, Palikot wyjdzie jak to uczynił Wałęsa swego czasu z pospolitym ruszeniem. Przy obecnej polityce, każdy boryka się z problemami różnego rodzaju, głównie związane są one z finansami. Na stołkach zarabiają krocie, emerytury będą mieli jak w bajce to poco się mają nami interesować ? Parlamentarzyści twierdzą, że 100 zł na paliwo dziennie to dla nich mało... i chcą dostawać więcej! Paranoja! Dostają sowite pensje to niech z nich sobie opłacają swoje potrzeby, czy nam ów polityk płaci za benzynę? NIE to my jeszcze mu płacimy, bo dostaje za mało na powiększanie swojego sadełka. No ale tak jak się już udało dostać posadę to trzeba się nachapać by później się śmiać a nie płakać!
Generalnie kraj nie jest dla uczciwych ludzi. Kraj wychowuje, kraj uczy... „Aby żyć godnie kradnij! Aby żyć, żeby sobie żyć daj politykowi zarobić". Najlepsze są hasła wyborcze J bawi ich prostota i logiczna interpretacja - „śmiech". Ale to takie przemyślenia o których każdy wie i wie także, że lepiej nie będzie...
